Dowcip o lekarzach # 15

W szpitalu pacjent pyta doktora:
– Proszę mi powiedzieć, doktorze, czy moja choroba jest tak bardzo poważna?
– No cóż… – mówi lekarz – Na pańskim miejscu długich seriali już bym nie zaczynał oglądać.

***

Dyrektor szpitala wzywa lekarza do gabinetu:
– Jesteś zwolniony! – oznajmia wzburzony ordynator.
– Ale za co?
– Opowiadasz dzieciom durnowate rymowanki! Na przykład „Idzie rak, nieborak”
– Co w tym durnego? Panie w przedszkolu tak robią!
– W przedszkolu, a nie k***a na onkologii!

***

– Panie doktorze, czy operacja się udała?
– Tak. Odtąd jest pani 100% kobietą.
– Ale ja miałem mieć wyrostek robaczkowy usunięty!
– No masz. Babie nigdy nie dogodzisz…

***

– Czy jest tu jakiś lekarz?
– Ja jestem lekarzem. Co się dzieje?
– Nie chciałby pan poznać mojej córki?

***

Na weselu:
– Daję im pół roku.
– To bardzo nieuprzejme. Dlaczego pan tak sądzi?
– Jestem onkologiem panny młodej.

***

Przychodzi pacjent do lekarza.
– Co panu jest? – pyta doktor.
Pacjent nie odpowiada, tylko siada na podłodze. Kładzie głowę twarzą do podłogi i zakłada prawą nogę na kark. Następnie wygina lewa nogę i tak samo kładzie ją na karku.
– Widzi pan, doktorze? – stęka – Kiedy tak to robię, to mnie wszędzie boli!

***
Pacjent nerwowo czeka na opinię w gabinecie słynnego ortopedy.
– A u kogo pan wcześniej był, zanim trafił pan do mnie? – pyta lekarz.
– U kręgarza.
– U kręgarza?! – wyśmiał go lekarz – To strata czasu! No i niech pan powie, jakiej bezużytecznej rady panu udzielił?
– Poradził, żebym przyszedł do pana.
***

Dlaczego cygan noworodek dostaje dwa klapsy po narodzeniu?
– Pierwszy, żeby zaczął oddychać, a drugi, żeby oddał zegarek lekarzowi!