Dowcip o lekarzach # 11

– Co panu dolega?
– Mam brak apetytu.
– Kiedy?
– Zaraz po jedzeniu

***

Dwóch psychologów stoi na przystanku tramwajowym:
– O, jedzie dwunastka.
– Chcesz o tym porozmawiać?

***

Idzie facet do lekarza i skarży się, że boli go łokieć. Lekarz po namyśle mówi:
– Proszę przynieść na jutro próbkę moczu.
Facet idzie i tak sobie myśli, na co mu moja próbka moczu, co ma jedno do drugiego i dochodzi do wniosku, że zrobi mu mały żart.
Po przyjściu do domu prosi żonę i córkę, żeby nasikały mu do tej próbki, do tego dolewa jeszcze mocz psa i olej z samochodu. Z tym wszystkim idzie do lekarza.
Zostawia próbkę, a lekarz mu mówi, żeby przyszedł po wyniki za dwa dni.
Po dwóch dniach gość idzie do lekarza, a doktor mu mówi:
– Sytuacja wygląda następująco: żona pana zdradza, córka jest w ciąży, pies dostaje chu*ową karmę i ma wrzody na żołądku, w aucie olej powinien być wymieniony już 2000 km temu, a w łokciu pana boli, ponieważ podczas masturbowania w wannie uderza pan łokciem o rant.

***

Rozmowa dwóch chirurgów:
– Jak tam operacja?
– Nic ciekawego, z narkozą to żadna zabawa.

***

– Doktorze, na pewno wyleczył mnie pan z Eboli?
– Tak.
– Niech no ja pana ucałuję!

***

Spotyka się dwóch psychologów:
– Witaj, u ciebie wszystko w porządku, a u mnie?

***

Wchodzi pielęgniarz na reanimację i mówi do pacjenta:
– Niech się pan mocno zaciągnie, będę zmieniał butlę..