Dowcip o lekarzach # 7

Kolega opowiada koledze:
– Byłem u lekarza i poprosiłem o syrop od kaszlu, a on dał mi, nie wiem czemu, środek przeczyszczający.
– I co, zażyłeś ten środek?
– Zażyłem.
– I co, kaszlesz?
– Nie mam odwagi.

***

U lekarza:
– Ma pan problemy z alkoholem?
– Nie. Mam własny destylator.

***

– Panie doktorze, mam 16 lat, a mój członek ma 25 cm. Czy to normalne?
– Oczywiście, że normalne. W twoim wieku wszyscy chłopcy kłamią na temat wielkości członka

***

– Panie doktorze, żona mnie zdradza, a rogi mi nie rosną.
– Wie Pan, z tymi rogami to taka metafora tylko…
– Uff, bo już myślałem, że mam niedobór wapnia.

***

Przychodzi facet do psychiatry i mówi:
– Panie doktorze, ostatnio śnią mi się bohaterowie „Gwiezdnych wojen”.
– A kiedy to się zaczęło?
– „Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce…”

***

U psychiatry:
– Domyślam się, że nienawidzi pan swojego życia, każda chwila w domu trwa wieczność, z utęsknieniem oczekuje pan śmierci?
– Tak, dokładnie tak jest. Skąd pan wie to wszystko, doktorze?
– Cóż, widziałem pana żonę w poczekalni.

***

– A jak pan zasypia?
– Bez problemu. Liczę owce przed snem…
– Do której zdąży pan doliczyć, zanim pan zaśnie?
– Do trzeciej…
– Tak szybko?
– No, czasami do wpół do czwartej…