Dowcip o lekarzach # 6

U okulisty:
– Proszę przeczytać najniższy rząd, który pan jest w stanie zobaczyć.
– Printed in Poland.

***

Chirurg do pacjenta:
– Usunięcie tego gwoździa z pana głowy będzie kosztowało dwa tysiące.
– Ale przecież ja mam ubezpieczenie w NFZ!
– Na podstawie samego ubezpieczenia możemy go Panu lekko przygiąć, żeby nie przeszkadzał.

***

Obcięło facetowi ch*ja, więc ten szybko poleciał do lekarza:
– Panie doktorze, obcięło mi ch*ja, przyszyj mi coś.
– Ale nie mam żadnych protez, mam tylko trąbę małego słonia.
– Przyszywaj pan, lepsze to, niż nic.
Spotykają się po miesiącu i lekarz pyta:
– I jak tam? Zadowolony?
– Suuuuper! Kobiety zaspokajam, co do jednej jest tylko jeden problem… Jak idę po rynku to kradnie jabłka i mi do dupy wpycha.

***

Trwa sesja na akademii medycznej. Z sali wychodzi smutny student i wnet otaczają go koledzy z grupy:
– Zdałeś?
– Nie.
– Dlaczego?
– Bo mi zadał takie głupie pytanie.
– Jakie pytanie?
– Co trzeba mieć, aby zrobić lewatywę?.
– I co odpowiedziałeś?
– Dupę.

***

Koledzy przyszli do szpitala odwiedzić znajomego po wypadku samochodowym. Spotykają jedną z pielęgniarek i pytają:
– Czy on ma jakieś szanse?
– Żadnych, nie jest w moim typie.

***

Doktorze, dowiedziałem się, że będzie mnie operował praktykant.
– Zgadza się.
– A jak mu się nie uda?!
– To mu pałę z praktyk postawimy.

***

– Panie doktorze, mam problem ze swoim interesem.
– A co się dzieje?
– Jest strasznie długi i ciągnie mi się po ziemi.
– Proszę go pokazać. No, no, jest czego pozazdrościć!
– Panie doktorze, nie ma czego. Latem da się jakoś wytrzymać, ale zimą jak sypią sól…